Listy od bohatera do mieszkańców Piły

PIŁA, Listy bohatera mieszkańców Piły - zdjęcie, fotografia
  • fot. Młodzież Wszechpolska Piła
  • fot. Życie Piły (archiwum)
  • fot. Życie Piły
Życie Piły 13/02/2019 20:49

„Szanowny Mieszkańcu Piły! Pewnie zastanawiasz się, kim jestem? Już wyjaśniam”. Rozpoczynające się tym zwrotem listy trafiły niedawno do części mieszkańców Piły. To sposób na przybliżenie postaci jednego ze związanych z naszym miastem bohaterów.

Na ten nietypowy pomysł wpadli działacze Młodzieży Wszechpolskiej z Piły. W ten sposób postanowili przybliżyć mieszkańcom osiedla Górnego postać płk. Kazimierza Rybickiego. Listy przedstawiające jego sylwetkę trafiły do skrzynek osób mieszkających w pobliżu ronda płk. Rybickiego.

- Do pilan, którzy mieszkają przy rondzie nazwanym imieniem Powstańca Wielkopolskiego i żołnierza spod Monte Casino, trafiło prawie 200 listów, w których w ciekawy sposób przedstawiamy życiorys jednego z wielu Wielkich Pilan - Kazimierza Rybickiego. Nasz bohater był żołnierzem II Korpusu, więc do listów pozwoliliśmy sobie dołożyć małe naklejki z wizerunkiem jednego z najbardziej znanych bojowników tej formacji - Misia Wojtka. Liczymy, że dzięki naszej inicjatywie mieszkańcy Piły poznają jednego z bohaterów naszej ojczyzny, których los skierował do Piły - mówi Michał Zimny z Młodzieży Wszechpolskiej.

W Życiu Piły publikujemy treść przygotowanego przez Młodzież Wszechpolską listu, który trafił do mieszkańców osiedla Górnego:

"Szanowny Mieszkańcu Piły! 

Pewnie zastanawiasz się, kim jestem? Już wyjaśniam. 

Nazywam się Kazimierz, Kazimierz Rybicki i jestem patronem ronda przed Twoim Domem. Jestem dumny, że mieszkańcy mojego miasta wybrali akurat to rondo, abym mu patronował, dlatego też chciałbym Ci opowiedzieć kilka słów o sobie... 

Moja historia zaczyna się w 20 kwietnia 1897 roku w Rzeszynku. W tym dniu moja matka Adela oraz ojciec Albin po raz pierwszy trzymali mnie na rękach. Moim rodzicom jestem niezmiernie wdzięczny za to, że wychowali mnie w szanującej i kultywującej narodowe tradycje atmosferze. Do dziś pamiętam historie opowiadane mi  przez  ojca. Mam nadzieję, że Ty  również tak czynisz. Jest to bardzo  ważne! 

W 1906 roku wziąłem udział w strajku, od małego uczono mnie Ojcze Nasz po Polsku, dlatego też z całą klasą odmówiliśmy odmawiania tej modlitwy po niemiecku. Kilka lat później zostałem zmobilizowany do wojska pruskiego. Bardzo bolało mnie serce, gdyż to katorga dla Polaka służyć w wojsku naszego zaborcy - niemniej jednak napędzała mnie wiara, że zdobyte w ten sposób umiejętności wykorzystam do oswobodzenia Ojczyzny. Gdy 15 grudnia 1918 r. dowiedziałem się o planach wybuchu Powstania Wielkopolskiego, natychmiast uciekłem z miasta, gdzie kilkanaście lat później osiadłem na stałe. W Poznaniu wstąpiłem do Związku Sokolego i Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej. Niestety, dotarła tam do mnie smutna wiadomość o chorobie matki, więc wyjechałem do Bieganina. Na miejscu dowiedziałem się o wybuchu Powstania. Wspólnie z pięcioma druhami wziąłem udział w opanowaniu Ostrowa Wielkopolskiego, a następnie w bitwach pod Kępnem i Zdunami. Gdy udało nam się oswobodzić Wielkopolskę, natychmiast ruszyliśmy bronić granic naszej ojczyzny na wschodzie. Tam walczyłem na froncie Litewsko-Białoruskim, zostałem za to odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari. Byłem taki dumny! 

W odrodzonej Polsce wydałem publikacje o walkach mojego pułku z Bolszewikami, rozwijałem się, dostałem awans, zostałem dowódcą II Batalionu 74 Górnośląskiego Pułku Piechoty w Lublińcu. Niestety, nadszedł tragiczny dla naszej Ojczyzny rok 1939. Wspólnie z kolegami broniliśmy Ojczyzny. Walczyłem z przeważającymi oddziałami wroga pod Częstochową oraz Kielcami. Nie daliśmy rady. Wróg zwyciężył. Wierny swojej przysiędze udałem się na Litwę, przez którą chciałem przedostać się do Francji, gdzie organizowano Polskie Wojsko. Zostałem złapany przez NKWD i skazany na 5 lat katorgi w Workucie. Próbowałem bezskutecznie uciec za co dodano mi do wyroku kolejne 2 lata. Gdy po roku katorżniczej pracy dowiedziałem się o planach budowy Polskiej Armii w ZSRR, natychmiast się zgłosiłem. Po roku czasu zostaliśmy przeniesieni z "nieludzkiej" ziemi na Środkowy Wschód - do dziś pamiętam ten skwar. Chciałem walczyć i odpłacić Niemcom za krzywdy naszej ojczyzny, dlatego w grudniu 1943 roku trafiłem do Włoch, gdzie jako żołnierz artylerii brałem udział w słynnej dziś bitwie o Monte Cassino. Ależ te maki były czerwone! Gdy dowiedzieliśmy się o zdradzie naszych “sojuszników”, byliśmy załamani. Wielu z nas nie widziało możliwości powrotu do ukochanej Ojczyzny i wybrało życie emigranta. Ja po wielu wahaniach zdecydowałem się wrócić. 24 czerwca 1947 postawiłem stopę na Polskiej Ziemi. W 1948 kupiłem dom przy Alei Niepodległości 106 i tam po wielu latach trafiłem do miasta skąd po raz pierwszy wyruszyłem walczyć o Niepodległą. 

W Pile pracowałem w Starostwie Powiatowym, w Narodowym Banku Polskim oraz Społem. Później przeszedłem na emeryturę. Wielokrotnie składano mi propozycję służby w Ludowym Wojsku Polskim z czego nie skorzystałem. Wielokrotnie szykanowano mnie w pracy. UB robił częste przeszukania w moim w domu. Po odwilży i śmierci Stalina wstąpiłem do ZBOWiDu, gdzie starałem się walczyć o awanse i zapomogi dla moich kolegów z wszystkich frontów. Przez te wszystkie lata spotykałem się z młodzieżą. Przez całe swoje życie mogłem liczyć na pomoc mojej kochanej Basi, z którą ożeniłem się w 1926. Razem wychowaliśmy również trzy córeczki. W wolnych chwilach zajmowałem się moją pasieką, z której byłem niesamowicie dumny. Ot, cała opowieść z mojego życia. Mam nadzieję, że jeszcze o mnie przeczytasz! 

Kazimierz Rybicki"

Reklama

Listy od bohatera do mieszkańców Piły komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zycie.pila.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

SAJA MANAGEMENT Krzysztof Saja z siedzibą w Piła 64-920 , Pocztowa 1

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"